
Razem w górę!
Wyprawę z niewidomymi dzieciakami w podkrakowskie skałki wymyśliła razem z szefową Fundacji Jaśka Meli. Wyjazd wypadł akurat w dniu jej urodzin. – I to był najlepszy prezent, jaki sama mogłam sobie podarować – mówi Ewa Szalewska z Kompanii Piwowarskiej
Ewa Szalewska w podkrakowskich skałkach pomagała niewidomym dzieciakom w oswajaniu lęku i pokonywaniu kolejnych barier– Może to zaskakujące, ale wspinaczka skałkowa jest świetną formą rehabilitacji dla osób niewidomych. Uczy zaufania do innych i pomaga przezwyciężać własne słabości – tłumaczy Agnieszka Pleti, dyrektor Fundacji Jaśka Meli. – Zakładamy, że osoby niepełnosprawne pewnych rzeczy robić nie mogą. I przez te blokady, które są tylko w naszych głowach, zamykamy przed nimi świat – dodaje Ewa Szalewska, kierownik ds. personalnych w Kompanii Piwowarskiej. Dlatego wyjazd połączony z nauką podstaw wspinaczki skałkowej postanowiły zaproponować gimnazjalistom i licealistom ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie. Wyliczyły, że na transport, wyżywienie i zakwaterowanie oraz wynajęcie profesjonalnych instruktorów potrzeba 7954 zł. W Kompanii Piwowarskiej akurat rozpoczęła się kolejna edycja programu „Ekipa nie tylko od święta”, więc Ewa napisała wniosek o dofinansowanie projektu i udało jej się zdobyć potrzebne pieniądze. – Była połowa czerwca, dzieciaki miały fatalne nastroje, bo powódź częściowo zniszczyła ich szkołę i internat. Ten wyjazd był jak pierwszy błysk słońca po wielu pochmurnych dniach – uśmiecha się Agnieszka Pleti.
Emocje i oklaski
– To było niesamowite przeżycie. Pomagać im w oswajaniu lęku i pokonywaniu kolejnych barier. Patrzeć, jak się otwierają i zdobywać ich zaufanie. A potem śmiać się razem z nimi z tego, że sobie tak dobrze radzą, bo to podobne do czytania brajlem – mówi Ewa Szalewska, która sama uwielbia się wspinać. A Agnieszka, która – tak jak dzieciaki – po raz pierwszy w życiu założyła uprząż, na własnej skórze poczuła ogromne emocje, jakie wyzwala ten sport. Pamięta krzyki towarzyszące zmaganiom i oklaski dla kolejnych osób, którym udało się pokonać ścianę, a potem wzruszenie i radość, kiedy uczestnicy wyprawy odbierali napisane brajlem dyplomy. Ewa wspomina, że następnego dnia wybrali się jeszcze z dzieciakami do stadniny i to doświadczenie sprawiło im wszystkim mnóstwo frajdy. – Instruktorzy, którzy nad nami czuwali, byli pod tak dużym wrażeniem, że postanowiliśmy założyć w fundacji sekcję wspinaczkową. W najbliższych planach jest wspólna wyprawa na tatrzańskiego Mnicha – mówi Agnieszka Pleti. I przekonuje, że projekty integracyjne dają mnóstwo radości i satysfakcji wszystkim, którzy się w nie choć trochę zaangażują. – Poruszeni byli nawet pracownicy schroniska, w którym mieszkaliśmy – dodaje z uśmiechem.
I z góry!
– Wiem, jak wygląda kalendarz Ewy, i nie mam pojęcia, jak znajduje na to wszystko czas. Ale jeszcze nigdy nas nie zawiodła. Przy tym jest niesamowicie ciepła, życzliwa, zawsze uśmiechnięta, zaraża energią. Chce się dzielić swoimi umiejętnościami i wciągać innych do działania – przyznaje szefowa Fundacji Jaśka Meli. I opowiada o Marcinie, który w wyniku porażenia prądem w zeszłym roku stracił obie nogi. – Zrobiliśmy w Zakopanem mistrzostwa narciarskie, wpisowe przeznaczając na zakup protez dla Marcina. Ewa oczywiście stawiła się na stoku, razem z córką i znajomymi. Wszyscy byliśmy wzruszeni, widząc, jak wielu ludzi przyjechało tylko dla niego – opowiada. A Ewa tłumaczy, że tak naprawdę robi to przecież dla samej siebie, bo sprawia jej to mnóstwo przyjemności i pozwala naładować akumulatory. Kilka lat temu prowadziła w firmie szkoleniowej fundację korporacyjną, która wspierała domy dziecka. Jej córka, wówczas czteroletnia, już wtedy zaczęła brać udział w akcjach wymyślanych przez mamę. Trzy lata temu Maja zapytała, czy nie mogłyby opłacać nauki dziewczynce z Afryki, i od tego czasu pomagają małej Abigail. To, że Ewa zabrała córkę na wyprawę w podkrakowskie skałki, było całkiem naturalne. Tak jak i to, że dziewięcioletnia Maja świetnie dogadywała się z niewidomymi dzieciakami. – Chciałabym, żeby znała swoją wartość, była silną, pewną siebie kobietą, a przy tym zachowała wrażliwość na innych. Mam nadzieję, że w dorosłym życiu znajdzie czas na pomaganie – mówi Ewa.
NIE TYLKO OD ŚWIĘTA
Agnieszka Pleti przyznaje, że zgłasza się do nich wielu wolontariuszy, ale tylko część przechodzi próbę czasu i wywiązuje się ze swoich obietnic. To dzięki nim fundacja może się rozwijać i wprowadzać w życie kolejne pomysły. Po spotkaniach z Jaśkiem Melą, który w różnych miastach opowiada o swoich doświadczeniach, podchodzą do niego ludzie i mówią: „jestem dystrybutorem żywności, nie mam pieniędzy, ale przekażę mrożonki” albo: „prowadzę schronisko, możecie przyjechać z dzieciakami całkiem za darmo, musimy tylko dograć terminy”. – No i pojawiają się też firmy takie jak Kompania Piwowarska, która znalazła fajny pomysł na działania społeczne, oddając inicjatywę w ręce pracowników – mówi szefowa Fundacji Jaśka Meli. – Firma społecznie odpowiedzialna jest częścią społeczności lokalnej i stara się wspierać jej rozwój poprzez realizację różnego rodzaju programów społeczno-edukacyjnych czy wykorzystujących ideę wolontariatu pracowniczego. Tego typu działania zapewniają pozytywne, trwałe korzyści partnerom biznesowym i społecznym, w tym organizacjom pozarządowym – komentuje Małgorzata Walędzińska-Półtorak, kierownik ds. CSR w Kompanii Piwowarskiej. Od września 2009 r. w ramach programu „Ekipa nie tylko od święta” 255 wolontariuszy z tej firmy zrealizowało 35 projektów społecznych, na które firma przeznaczyła prawie 350 tys. zł. Autorami projektów są sami pracownicy, ponieważ to oni najlepiej znają potrzeby lokalnej społeczności i mają pomysły, jak na nie odpowiadać. Wnioski mogą składać cztery razy w ciągu roku. Liczy się inwencja, myślenie w kategoriach długofalowych i zaangażowanie. Do tej pory wspierali m.in. dzieci z domów dziecka, ludzi bezrobotnych, ubogich czy niepełnosprawnych. – W tym roku znowu będę próbować zdobyć w firmie pieniądze na jakiś fajny projekt z Fundacją Jaśka Meli. Mam nadzieję, że się uda, bo konkurencja jest podobno coraz mocniejsza – śmieje się Ewa Szalewska.
Fundacja Jaśka Meli „Poza Horyzonty” od 2008 r. pomaga ludziom niepełnosprawnym, szczególnie osobom po wypadkach. Zbiera pieniądze na protezy, które dają szansę na normalne życie, ale przede wszystkim stawia przed niepełnosprawnymi wyzwania, organizując małe i duże wyprawy.www.pozahoryzonty.org
Kompania Piwowarska powstała w 1999 r. Jest właścicielem browarów w Białymstoku, Poznaniu i Tychach oraz marek: Tyskie, Lech, Żubr, Dębowe Mocne, Redd’s, Pilsner Urquell, Peroni, Miller, Gingers, Wojak, Grolsch. Należy do grupy SABMiller.www.kp.pl