Jak lokomotywa

Kiedy z pociągu wysiadło ponad 500 dzieciaków z Białorusi, na peronie zrobiło się całkiem żółto. – Chyba spodobały im się słoneczne koszulki, które dostały od nas w prezencie – śmieje się Maria Kaczmarczyk z PKP Intercity

– To mój sposób na życie – nie zatrzymywać się, ciągle iść do przodu – mówi Maria Kaczmarczyk

Są zachwycone wielkimi falami na Bałtyku, fokami, budowaniem zamków z piasku, a nawet „prezentami od pana burmistrza”. Niektóre czują się jak gwiazdy filmowe, bo wciąż ktoś pyta, jak im się tu podoba, a dziennikarze proszą o krótkie wywiady. – W zeszłym roku przyjechało do nas 2,5 tys., a w tym 3 tys. polskich dzieci z Białorusi. Akcję „Lato w Polsce” wymyślił śp. Maciej Płażyński, teraz kontynuujemy ją bez niego – opowiada Kaja Gzyło, kierownik działu organizacyjnego w Stowarzyszeniu „Wspólnota Polska”. W czasie dziesięciodniowych wakacyjnych pobytów edukacyjnych młodzi ludzie poznają kulturę i historię swojego ojczystego kraju, uczą się języka, spotykają rówieśników, zwiedzają i odpoczywają. Do akcji włączyło się w tym roku ponad 70 samorządów z całej Polski – zapraszają do siebie dzieci, zapewniają im wyżywienie, noclegi, opiekę i przeróżne atrakcje. Czasem dzieci mieszkają w domach, u rodzin, tak jest np. w Gliwicach, czasem w internatach, szkołach czy schroniskach. Ale zawsze zawierają przyjaźnie, które nie kończą się po ich powrocie na Białoruś. – Zależy nam na tym, by pielęgnować ich polską tożsamość i doceniamy, że chcą się uczyć języka. Chcemy też, by odpoczęły i dobrze się bawiły – mówi Kaja Gzyło.

Pociąg do Polski

– Dzieci okazały się tak otwarte, ufne i pozytywnie nastawione do życia, że te kilka godzin, które spędziłam z nimi w pociągu jadącym z Kuźnicy Białostockiej do Warszawy, będę zawsze pamiętać. Wiele się wtedy nauczyłam – mówi Maria Kaczmarczyk, która pomogła Stowarzyszeniu „Wspólnota Polska” zorganizować bezpieczny transport dla ich podopiecznych. – Pracowało przy tym wiele osób z PKP Intercity, ja tylko tę akcję „spinałam” – wyjaśnia. I pokazuje zdjęcia, które zrobiła w czasie wspólnej podróży. Na jednym z nich dwóch uśmiechniętych chłopców w żółtych koszulkach rozpakowuje wafelki. – Chcieliśmy, by już sama jazda pociągiem była dla nich fajną przygodą. Dlatego dostały słodkości i drobne upominki. Byłam zaskoczona, że tak dużo wiedzą o Polsce i tak pięknie mówią w naszym języku – opowiada Maria, która przez kilka godzin chodziła z wagonu do wagonu, robiła konkursy i rozdawała nagrody. – Kiedy tylko zadałam jakieś pytanie, a przygotowałam ich sobie kilkaset, wszystkie ręce podnosiły się do góry – dodaje ze śmiechem. Potem wysiedli na Dworcu Zachodnim i pojechali na Krakowskie Przedmieście, do siedziby „Wspólnoty Polskiej”, gdzie czekał na nich gigantyczny tort. – Dzięki współpracy z PKP Intercity ta skomplikowana akcja logistyczna stała się dużo prostsza. Nie baliśmy się, że nam się gdzieś po drodze dzieciaki pogubią. Zaoszczędziliśmy pieniądze, czas i nerwy – dodaje Kaja Gzyło.

CIĄGLE DO PRZODU

Maria Kaczmarczyk skończyła Salezjańską Wyższą Szkołę Ekonomii i Zarządzania w Łodzi, której mottem są słowa: „Nie odkładajcie dobra do jutra, jeżeli można je wykonać jeszcze dziś”. Wzięła je sobie do serca i w czasie wakacji chętnie jeździła jako opiekunka na kolonie organizowane przez zaprzyjaźnionych z nią salezjanów. – Pamiętam, jak sześcioletnim dziewczynkom czytałam wieczorem bajki i jak one przez cały czas się do mnie przytulały i wspinały na moje kolana. Pamiętam też pięciolatkę, taką słodką przylepę, która nie miała żadnych ubranek na zmianę. W domu było ich 15, więc rodzice nie mieli ani pieniędzy, ani czasu dla swoich dzieci – mówi Maria. Dlatego szukała też sponsorów, którzy mogliby czasem przekazać zabawki, ubranka czy słodycze dla dzieciaków. – Pomaganie innym uczy wrażliwości i daje energię potrzebną, by realizować kolejne pomysły. To mój sposób na życie – nie zatrzymywać się, ciągle iść do przodu – tłumaczy.

SPORO SZCZĘŚCIA

W firmie wiedzą, że Maria Kaczmarczyk ma społecznikowską naturę i chętnie koordynuje przedsięwzięcia, w które PKP Intercity regularnie się angażuje. – Przewieźliśmy ponad 600 maluchów z rodzin najbardziej poszkodowanych przez powódź z Krakowa do Słupska i z powrotem. Te wakacje nad morzem miały im pomóc oderwać się od kłopotów i odpocząć – zaczyna wymieniać kolejne akcje, w które się włączyła. Z entuzjazmem opowiada też o współpracy ze Stowarzyszeniem WIOSNA, które wymyśliło SZLACHETNĄ PACZKĘ. – Zorganizowaliśmy niezwykły koncert Grzegorza Turnaua w pociągu Express InterCity jadącym z Warszawy do Krakowa i na wszelkie możliwe sposoby staraliśmy się zachęcać podróżnych do wspierania tego przedsięwzięcia – mówi. Jej zdaniem kluczem do sukcesu jest wsłuchiwanie się w potrzeby partnera. Wtedy wspólnie można znaleźć najlepsze rozwiązania. – Ja mam bzika na punkcie kolei. Realizuję się w swojej pracy i widzę w niej sens. A przy okazji mogę pomagać innym. Chyba mam sporo szczęścia? – pyta retorycznie. A Kaja Gzyło dodaje ze śmiechem: – Niech się już lepiej PKP Intercity szykuje na następne lato. Dzieciaków będzie jeszcze więcej!

Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” zostało powołane w 1990 r., by umacniać więzi Polonii i Polaków zamieszkałych za granicą, z ojczyzną, jej językiem i kulturą oraz nieść pomoc rodakom rozsianym po całym świecie. Jest organizacją pożytku publicznego, działającą pod patronatem Senatu Rzeczypospolitej Polskiej.www.wspolnota-polska.org.pl

PKP Intercity to największy przewoźnik kolejowy w Polsce. Od momentu powstania spółki w 2001 r., jej misją jest świadczenie usług przewozowych w optymalny sposób spełniających oczekiwania klientów. Tak sformułowany cel działania spółka komunikuje pasażerom poprzez swoje motto: „Podróżuj tak, jak lubisz”.www.intercity.pl